środa, 27 maja 2015

Na początku maja, zgodnie z planem, wyruszyliśmy na delfinoterapię do znanego nam już delfinarium w Mińsku. Radość nasza nie miała granic, więc razem z nami wjechała na Białoruś a tam, równie radośnie, powitała nas delegacja w postaci inspekcji transportu drogowego i wrąbała nam mandat w wysokości 200 euro [1]. Widocznie skończyły im się goździki.

Staraliśmy się nie padać duchem, przygoda wszak dopiero się zaczęła i do celu dotarliśmy już bez przeszkód. Mieszkanie w pobliżu, zajęcia z panem Wasią, Marysia wniebowzięta. Nie zgadnę skąd to dziecko wie, że właśnie zostało pochwalone. "Pan Wasia powiedział: samastojna!" (samodzielna) - chwaliła się z dumą po wyjściu z basenu :)

Tydzień mignął jak Pendolino. Spotkaliśmy dobrych ludzi z różnych stron, z różnymi historiami, do dziś wzruszam się na ich wspomnienie.

Skorzystaliśmy też, rzecz jasna, z miejscowych atrakcji - egzotarium w zoo (nowość), aquapark, kapsuła czasu pod nazwą Urząd Migracyjny [2] ;) a na powrót zaopatrzyliśmy się w sentymentalne wyroby czekoladopodobne i anginę ropną (Ciborek. A wszystko to przez lody, które u nich sprzedaje się na wagę).

Było wspaniale!

 

Zabawa w chowanego:

Sonarowanie:

 

[1] Na Białorusi działa elektroniczny system poboru opłat drogowych BelToll. Po przekroczeniu granicy należy zaopatrzyć się w odpowiednie urządzenie, które instaluje się na przedniej szybie samochodu - co też poczyniliśmy i teraz, i w ubiegłym roku. Niestety przed rokiem ustrojstwo to nie wydawało stosownych dźwięków, co też Ciborek zgłosił telefonicznie i osobiście w punkcie obsługi klienta w Mińsku. Stanęło na tym, że pewnie mamy metalizowaną szybę, czyli nic nie da się zrobić. W drodze powrotnej ustrojstwo uparcie milczało, zostało zwrócone w miejscu zakupu, pan wysłuchał naszej historii, zwrócił pieniądze nie naliczając za przejazd i paszli damoj. A w tym roku kuku! Mandat za nieuiszczenie opłaty na dwóch bramkach! Na 2, choć przejechaliśmy ich może 10. Szczęście w nieszczęściu, bo za jedną 100 euro i to płatne natychmiast, wyłącznie kartą, bo jak nie to znowu paszli damoj! W poczuciu wielkiej niesprawiedliwości napisałam odwołanie do ministerstwa transportu, dobrze, że zachowały nam się kwity z zakupu w 2014. Zostało czekać, pażywiom - uwidim.

[2] Kto przebywa na terenie Białorusi powyżej 5 dni roboczych, ten ma obowiązek zameldować się w odpowiednim urzędzie. Cyrk na kółkach, prawdziwy powrót do przeszłości! :) Nie wiadomo którą nogą wejść do pokoju - pani zza biurka prawie gryzła petentów, naszego gospodarza podniesionym głosem przemaglowała z posiadanego mienia a nagle któraś krzyknęła, że wszyscy interesanci mają wyjść, po czym przetoczył się korowód urzędniczek z tortami, ciastami i kawą - przerwa rzecz święta. Wróciłam za półtorej godziny, załatwiono pomyślnie.