sobota, 15 sierpnia 2009
dokładnie przed pięcioma miesiącami przyszłam na świat a wydaje się, jakby to było 100 lat temu. to chyba oznacza, że się starzeję, prawda? ;)

w ostatnim tygodniu na rehabilitacji spisywałam się jak nigdy dotąd a efekty pracy ostatniego miesiąca są bardzo zadowalające. Pani Ewa stwierdziła z całą pewnością, że nadrobiłam już zaległości po DSK i wyrównałam do poziomu rozwoju fizycznego dziecka pięciomiesięcznego. jestem pozbierana i trzymam się osi ciała, zaczęłam podpierać się na przedramionach a stąd już tylko krok do podporu wysokiego, leżę sobie na brzuchu i rozglądam się dokoła bo pięknie trzymam głowę (pod warunkiem, że nie mam apetytu na własne piąstki) a położona na plecach w mig przewracam się na brzuch, wystarczy tylko wziąć dobry zamach zgrabną nóżką. jeszcze trochę i zrozumiem, że w drugą stronę też mogę sama.
z badania po pierwszym miesiącu ćwiczeń też wyszłam usatysfakcjonowana, bo pani doktor doceniła moje wysiłki i potwierdziła znaczną poprawę, choć śmiała się, że ciągle jeszcze moje chęci przeważają nad możliwościami. ale za to jakie to obiecujące, nieprawdaż?
natomiast do powiedzenia mam już tyle, że trudno byłoby spisać wszystko, więc tymczasem pozdrawiam Was radosnym: a gie!