piątek, 22 czerwca 2012

od kilku tygodni życie Mani toczy się po dwupasmówce - jednym pasem pędzą sukcesy, drugim choróbska.

angina, druga angina, znowu infekcja, wymaz z gardła, badanie krwi i kolejny antybiotyk, odwołane zajęcia, wizyty do przełożenia - wszystko ciurkiem. nolens volens pielęgnujemy ognisko domowe.

wymierna korzyść z tej pielęgnacji jest taka, że niespodziewanie, zupełnie z zaskoczenia, po prostu z cicha pęk Mania postanowiła korzystać z nocnika. szczęśliwie stało się to zanim matczyne ręce wyciągnęły się z niemocy do kostek. miesiąc tłumaczeń, pytań "czy chcesz?", błagań "żesz zrób..." i zaskoczyło. i to jak! dziecko nawet nie prosi o pomoc - samo załatwia swoje sprawy i dopiero po fakcie daje znać, że oczekuje na uwielbienie i zachwyt.

gdzieś pomiędzy drugą anginą a obecnym choróbskiem udało nam się spotkać z logopedą w szkole specjalnej, gdzie Mania ma zajęcia wczesnego wspomagania rozwoju. stało się to po około miesiącu przerwy spowodowanej względami zdrowotnymi. po ćwiczeniach pani logopeda wyszła do nas z Manią i dużymi, okrągłymi oczami, bo - okazuje się - nigdy jeszcze nie widziała, żeby rozwój mowy następował tak gwałtownie, również biorąc pod uwagę dzieci zdrowe! niby widać jaki skok rozwojowy przeżywa teraz nasze dziecię, ale usłyszeć coś podobnego - miód na serce... :)

i pozostając w nurcie pochwał i przechwał: Mania liczy :)

 
1 , 2 , 3