wtorek, 26 kwietnia 2011

dzisiejszy wieczór sponsoruje literka "M", albowieM...

rozgoryczonej obowiązkowym myciem zębów Mani wyrwało się gderliwe: "mama!"

najpierw mnie zamurowało a po chwili z piskiem rzuciłam się na dziecko błagając: "jeszcze raz: ma-ma... ma-ma...?" nasłuchałam się tyle, że ze szczęścia nie mogę usiedzieć a sąsiedzi pewnie myślą, że tej spod 26 to już całkiem odbiło :)

do tej pory Mania mówiła do mnie na "be", krowa też ryczy na "be", bo "em" nijak się Mani nie układało. teraz wystarczy utrwalić nabytek i rozpęknę się z dumy ani chybi.

a oto królowa densfloru:

 

 
1 , 2 , 3